Mróz minus dwadzieścia. Na osiedlach dymią kominy, kaloryfery parzą w dłonie, a rachunki rosną szybciej niż słupki rtęci spadają. Tymczasem redakcja WysokieNapiecie.pl postanowiła zrobić coś odwrotnego. Zamiast tradycyjnego źródła ciepła uruchomiono klimatyzator w trybie grzania i sprawdzono, czy mieszkanie przetrwa prawdziwy mróz.
Brzmi jak eksperyment z pogranicza szaleństwa i odwagi technologicznej. A jednak liczby nie kłamią.
Spis treści
Ogrzewanie klimatyzacją przy –20°C. Test, który miał boleć
W jednym z mieszkań o powierzchni około 80 m² klimatyzator typu split, działający jak powietrzna pompa ciepła powietrze–powietrze, został wystawiony na próbę podczas silnych mrozów. Temperatura na zewnątrz spadała nawet poniżej –20°C, czyli niżej niż deklarowany przez wielu producentów próg efektywnej pracy w trybie grzania, często określany na –15°C.
Urządzenie pracowało jako główne źródło ciepła. Bez taryfy ulgowej. Bez wspomagania grzejnikami elektrycznymi. Bez dogrzewania farelką w sypialni.
Efekt? Komfort cieplny utrzymany. Mieszkanie ogrzane. I co najważniejsze – rachunek, który nie przypominał katastrofy.
Rachunek, który zmienia narrację
Całkowity rachunek za energię elektryczną za zimowy miesiąc wyniósł 575 zł brutto. To kwota obejmująca wszystko – oświetlenie, sprzęt AGD, elektronikę i oczywiście ogrzewanie.
Po odjęciu typowego zużycia niezwiązanego z grzaniem okazało się, że sama klimatyzacja zużyła około 328 kWh energii, co przełożyło się na koszt ogrzewania rzędu około 246 zł.
Przy minus dwudziestu stopniach.
Dla porównania, w wielu miastach ogrzewanie sieciowe mieszkania o podobnym metrażu potrafi kosztować 450–600 zł miesięcznie w sezonie grzewczym. A mówimy tu tylko o kosztach zmiennych, bez uwzględnienia opłat stałych i rosnących taryf.
Technologia, która przestała być ciekawostką
Klimatyzator w trybie grzania to w rzeczywistości pompa ciepła powietrze–powietrze. Nie produkuje ciepła w klasyczny sposób jak grzałka elektryczna. On je „przenosi”. Pobiera energię cieplną z powietrza zewnętrznego – nawet bardzo zimnego – i przekazuje ją do wnętrza.
Kluczowy parametr to COP, czyli współczynnik efektywności. W uproszczeniu: ile kilowatogodzin ciepła otrzymujemy z jednej kilowatogodziny prądu. W warunkach umiarkowanych COP może wynosić 3–4. Przy dużym mrozie spada, ale wciąż bywa wyższy niż 1, co oznacza, że urządzenie nadal jest bardziej efektywne niż zwykła grzałka elektryczna.
Oczywiście pojawiają się cykle odszraniania jednostki zewnętrznej, spada sprawność, rośnie chwilowy pobór mocy. Ale nawet przy takich zjawiskach końcowy rachunek potrafi zaskoczyć pozytywnie.
Energetyczna zmiana paradygmatu
Jeszcze kilka lat temu klimatyzacja kojarzyła się w Polsce wyłącznie z luksusem albo biurowcami. Dziś coraz częściej staje się elementem domowej strategii energetycznej.
Dlaczego?
Bo ceny ciepła systemowego rosną szybciej niż inflacja.
Bo w wielu wspólnotach nie ma wpływu na efektywność źródła ciepła.
Bo klimatyzator można zamontować relatywnie szybko i bez przebudowy całej instalacji.
Bo to urządzenie całoroczne – chłodzi latem, grzeje zimą.
W dobrze ocieplonym mieszkaniu, z rozsądną wentylacją i bez mostków termicznych, klimatyzator może stać się realną alternatywą dla tradycyjnego ogrzewania.
Nie dla każdego, nie zawsze
Nie ma tu miejsca na hurraoptymizm. Ogrzewanie klimatyzacją nie jest rozwiązaniem uniwersalnym.
W starym, nieocieplonym budynku z nieszczelnymi oknami rachunek może wyglądać zupełnie inaczej. W przypadku dużych domów jednorodzinnych potrzebna będzie rozbudowana instalacja z kilkoma jednostkami. W niektórych wspólnotach pojawiają się ograniczenia montażowe.
Trzeba też uwzględnić koszt zakupu i montażu urządzenia, który może wynosić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych w zależności od mocy i klasy sprzętu.
Ale jedno jest pewne – to już nie jest egzotyczny eksperyment.
Co ten test mówi o przyszłości ogrzewania
W czasach transformacji energetycznej najcenniejsza staje się elastyczność. Możliwość wyboru. Dywersyfikacja źródeł. Technologia, która pozwala reagować na zmiany cen energii.
Powietrzne pompy ciepła – nawet w formie „zwykłej” klimatyzacji – wpisują się w ten trend. Mogą współpracować z fotowoltaiką. Mogą działać w taryfach dynamicznych. Mogą być elementem inteligentnego systemu zarządzania energią.
Przy –20°C klimatyzator nie udowodnił tylko tego, że „da się przeżyć”. Udowodnił coś więcej. Że granice, które jeszcze niedawno uznawaliśmy za techniczne bariery, zaczynają być przesuwane.
I że przyszłość ogrzewania nie musi być oparta wyłącznie na jednym, centralnym źródle ciepła.
Czasem wystarczy urządzenie, które do tej pory kojarzyło się wyłącznie z upałem w lipcu.
Źródło: wysokienapiecie.pl
Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony gsenergia.pl, gdzie znajdą Państwo pełen zakres naszych usług.

Oferujemy m.in.: Audyty Energetyczne, Świadectwa Charakterystyki Energetycznej oraz nasze nowości: Technologie Wodorowe, Wsparcie w Pozyskiwaniu Fuduszy i rozwiązania w zakresie Dekarbonizacji.
Odkryj więcej!
Kategorie
- Aktualności (5)
- Dofinansowania (56)
- Dom energooszczędny (150)
- Fotowoltaika (40)
- Kogeneracja (12)
- Ogólne (93)
- OZE (133)
- Prawo (51)
- Społeczności (39)
- Świadectwa Charakterystyki Energetycznej (13)
- Technologie Wodorowe (49)
- Wiedza (76)
- Wydarzenia (45)