Rachunki za prąd zmienią swoją logikę. Od września zacznie się proces, który może być ważniejszy niż sama cena energii.

Wrześniowe zmiany na rynku energii mogą na pierwszy rzut oka wyglądać jak kolejna techniczna korekta sposobu wystawiania rachunków. W rzeczywistości chodzi o coś znacznie większego. Polska stopniowo odchodzi od modelu, w którym dla gospodarstwa domowego najważniejsze było przede wszystkim to, ile kilowatogodzin zużyło. Coraz większego znaczenia nabierać będzie również kiedy energia została pobrana i jaki profil zużycia ma konkretny odbiorca.

Najbliższym etapem tej transformacji ma być nowe rozporządzenie taryfowe. Projekt przewiduje m.in. zmianę konstrukcji opłat, likwidację opłaty abonamentowej po stronie dystrybucji i pojawienie się jej po stronie sprzedaży energii. Jednocześnie regulator i branża coraz częściej mówią o kosztach wynikających z profilu zużycia odbiorców.

To ważna zmiana filozofii rynku energii.

Dlaczego właśnie wrzesień jest tak istotny?

Obowiązujące obecnie rozporządzenie dotyczące sposobu kształtowania taryf może funkcjonować maksymalnie do 7 września 2026 r. Dlatego prace nad nowymi zasadami nabrały tempa. Projekt nowego rozporządzenia został skierowany do konsultacji publicznych w lipcu.

Nie oznacza to jednak, że 8 września miliony gospodarstw domowych zobaczą nagle zupełnie inne kwoty na fakturach. Znaczna część zmian dotyczy konstrukcji taryf oraz sposobu przypisywania kosztów. Pełne znaczenie nowych regulacji będzie szczególnie widoczne przy ustalaniu taryf na kolejne okresy, w tym na 2027 rok.

Prezes URE Renata Mroczek wskazuje, że jednym z istotnych elementów nowych regulacji ma być wprowadzenie opłaty abonamentowej także w taryfie dotyczącej sprzedaży energii elektrycznej. Ma ona obejmować stałe koszty prowadzenia działalności przez sprzedawcę, które dotychczas były zawarte w cenie każdej zużytej kilowatogodziny.

 

Nowa opłata nie musi oznaczać nowej podwyżki

Samo określenie „opłata abonamentowa” może budzić obawy, że do rachunku zostanie po prostu dopisana kolejna należność.

Takie uproszczenie byłoby jednak błędne.

Projekt zakłada jednocześnie usunięcie dotychczasowej opłaty abonamentowej związanej z dystrybucją energii. Koszty m.in. odczytów liczników mają zostać przeniesione do innych elementów taryfy sieciowej, natomiast po stronie sprzedaży zostaną wyodrębnione koszty stałe obsługi odbiorcy.

Prezes URE podkreśla, że w przypadku gospodarstw posiadających umowę kompleksową zmiana nie powinna oznaczać po prostu pojawienia się na fakturze dodatkowej pozycji ponad dotychczasowe opłaty. Zmienia się przede wszystkim sposób przyporządkowania kosztów oraz podmiot, który będzie pobierał określoną część opłaty.

Różnica jest istotna.

Po zmianach taryfa dotycząca sprzedaży energii będzie mogła być bardziej czytelnie podzielona na cenę samej energii oraz koszt stały związany z obsługą odbiorcy.

Dzięki temu łatwiejsze powinno stać się również porównywanie taryfy regulowanej z ofertami komercyjnymi, w których już dziś często występuje osobna opłata handlowa.

 

Jest jednak pytanie, które może okazać się znacznie ważniejsze

Najciekawsza część energetycznej rewolucji nie dotyczy wcale nazwy poszczególnych pozycji na fakturze.

Chodzi o profil zużycia energii.

Prezes URE zwraca uwagę, że sprzedawcy energii coraz mocniej odczuwają koszty profilowania. Wynikają one z różnicy pomiędzy tym, kiedy energia jest kupowana lub produkowana, a momentem, w którym odbiorcy faktycznie jej potrzebują. Problem staje się coraz bardziej widoczny wraz ze wzrostem liczby instalacji fotowoltaicznych.

W słoneczne południe system może dysponować ogromną ilością taniej energii z fotowoltaiki. Wieczorem produkcja słoneczna gwałtownie spada, podczas gdy gospodarstwa domowe zaczynają intensywnie korzystać z urządzeń elektrycznych.

Dla systemu energetycznego dwie rodziny zużywające w ciągu miesiąca dokładnie 300 kWh nie muszą więc generować takich samych kosztów.

Jedna może ładować samochód elektryczny i uruchamiać urządzenia w godzinach dużej produkcji energii. Druga większość poboru może koncentrować w czasie wieczornego szczytu.

I właśnie ta różnica będzie w przyszłości coraz bardziej wartościowa.

 

Branża już proponuje, aby koszty zależały od profilu odbiorcy

Bardzo ciekawy sygnał pojawił się w trakcie konsultacji nowych regulacji.

ORLEN zaproponował, aby przy kalkulacji opłat możliwe było szersze uwzględnianie tzw. kosztów profilu, wynikających z rozkładu zużycia energii w czasie oraz z profilu energii wprowadzanej do sieci przez prosumentów.

Spółka argumentuje, że obsługa odbiorców mających nietypowy profil zużycia lub produkcji może powodować inne koszty niż obsługa przeciętnego klienta. W przeciwnym razie część kosztów mogłaby być uśredniana pomiędzy wszystkimi odbiorcami.

To na razie postulat zgłoszony w konsultacjach, a nie obowiązujący przepis. Pokazuje jednak kierunek, w którym może rozwijać się rynek.

W przyszłości znaczenie może mieć nie tylko pytanie:

„Ile energii zużyłem?”

ale również:

„O której godzinie ją zużyłem?”

 

Inteligentne liczniki są już w prawie połowie gospodarstw. Klienci jeszcze ich nie wykorzystują

Techniczna infrastruktura do takiego modelu szybko się rozwija.

Według URE na koniec 2025 r. liczniki zdalnego odczytu posiadało już około 48 proc. gospodarstw domowych. Takie urządzenia pozwalają rejestrować zużycie w krótkich przedziałach czasowych i są niezbędne m.in. do korzystania z umów z cenami dynamicznymi.

Jednocześnie z taryf dynamicznych korzystało zaledwie 4836 gospodarstw domowych. Rok wcześniej było ich tylko 135.

Wzrost jest więc ogromny procentowo, ale w skali całego kraju taki sposób rozliczania nadal pozostaje niszą.

Jeszcze ciekawsze są wyniki finansowe pierwszych użytkowników.

URE podał, że w 2025 r. średnie ceny osiągane przez klientów korzystających z ofert dynamicznych mocno różniły się pomiędzy sprzedawcami. Najniższa ważona średnia wynosiła około 476 zł/MWh, a najwyższa aż 769 zł/MWh. W przypadku czterech z dziesięciu sprzedawców średnia cena uzyskana przez odbiorców była niższa od obowiązującego wówczas poziomu 500 zł/MWh.

To bardzo ważna lekcja.

Taryfa dynamiczna sama w sobie nie gwarantuje niższego rachunku. Korzysta przede wszystkim ten, kto potrafi przesunąć część zużycia na korzystniejsze godziny.

 

Pompa ciepła i samochód elektryczny mogą zmienić dom w uczestnika rynku energii

W tym miejscu pojawia się nowy, znacznie szerszy kontekst.

Przez lata oszczędzanie energii oznaczało przede wszystkim wyłączanie urządzeń i ograniczanie liczby zużywanych kilowatogodzin. W nowym systemie równie ważne może stać się przesuwanie poboru w czasie.

Samochód elektryczny nie musi ładować się natychmiast po powrocie właściciela z pracy. Pompa ciepła może w pewnym zakresie zwiększać pracę w okresach korzystniejszych cenowo. Pralka, zmywarka, podgrzewacz wody czy domowy magazyn energii również mogą reagować na warunki na rynku.

W praktyce gospodarstwo domowe zaczyna więc pełnić funkcję niewielkiego elementu systemu elektroenergetycznego.

Nie tylko pobiera energię. Może reagować na jej cenę i dostępność.

Projekt nowych regulacji przewiduje również silniejsze wykorzystanie stref czasowych w niektórych opłatach, aby zachęcać odbiorców do zwiększania zużycia w momentach dużej podaży energii, między innymi ze źródeł odnawialnych.

 

Pojawia się jednak paradoks

Zmiany mogą stworzyć interesujące napięcie pomiędzy dwiema strategiami.

Z jednej strony część kosztów rynku jest wyodrębniana jako koszty stałe. Jeżeli udział stałych opłat w całym rachunku będzie w przyszłości rósł, samo ograniczenie liczby zużywanych kilowatogodzin może przynosić relatywnie mniejszą oszczędność niż wcześniej.

Z drugiej strony system ma coraz mocniej premiować elastyczność — czyli możliwość przesunięcia poboru na odpowiednią godzinę.

Dla konsumenta może to oznaczać zmianę podejścia: najtańszy dom przyszłości niekoniecznie będzie tylko domem zużywającym najmniej energii. Może być nim dom, który zużywa ją w najbardziej odpowiednim momencie.

 

Czy od września rachunki wzrosną?

Na obecnym etapie nie można tego odpowiedzialnie przesądzić.

Nie jest jeszcze znana ostateczna wysokość nowych elementów taryf, a sam projekt przechodzi proces legislacyjny. Również URE nie chce obecnie prognozować konkretnego poziomu taryf sprzedażowych na 2027 r.

Renata Mroczek zwraca jednak uwagę, że hurtowe ceny energii kontraktowane z myślą o przyszłym roku pozostają obecnie stosunkowo stabilne. Jednocześnie rosnącym wyzwaniem dla sprzedawców są właśnie koszty wynikające ze zmieniającego się profilu zużycia energii.

Dlatego wrześniowych zmian nie należy sprowadzać do prostego pytania: „czy będzie drożej?”.

Znacznie ważniejsza może być odpowiedź na pytanie, za co dokładnie będziemy płacić w kolejnych latach.

 

Prawdziwa rewolucja dopiero się zaczyna

Nowa konstrukcja rachunku może wydawać się zmianą księgową: jedna opłata znika w jednym miejscu, inna zostaje wyodrębniona gdzie indziej.

W szerszej perspektywie jest to jednak element znacznie większej przebudowy rynku.

Polska szybko instaluje inteligentne liczniki. Przybywa prosumentów, magazynów energii, pomp ciepła oraz samochodów elektrycznych. Produkcja ze słońca coraz mocniej wpływa na ceny energii w poszczególnych godzinach. Jednocześnie pojawiają się taryfy dynamiczne i mechanizmy mające zachęcać klientów do elastycznego korzystania z sieci.

Dlatego najbardziej prawdopodobny kierunek zmian można podsumować bardzo prosto:

dotychczas rachunek odpowiadał głównie na pytanie, ile energii zużyliśmy. W przyszłości coraz częściej będzie odpowiadał również na pytanie, kiedy ją zużyliśmy.

I właśnie ta zmiana może okazać się dla milionów odbiorców znacznie ważniejsza niż sama wrześniowa korekta wyglądu faktury.

Stan informacji: 26 sierpnia 2026 r. Opisywane rozwiązania dotyczą projektu nowych regulacji i mogą jeszcze ulec zmianie w toku procesu legislacyjnego.


Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony gsenergia.pl, gdzie znajdą Państwo pełen zakres naszych usług.

kontakt

Oferujemy m.in.: Magazyny Energii, Audyty Energetyczne, Świadectwa Charakterystyki Energetycznej, Wsparcie w Pozyskiwaniu Fuduszy, EMS i rozwiązania w zakresie Dekarbonizacji.

Odkryj więcej!

Zaufali nam.